Doczekaliśmy się. Nowy brat się obraził. Nareszcie! Może to wreszcie sprawi, że do niektórych dotrze chociażby taka malutka nutka refleksji, bo do tej pory można im było „pluć” prosto w twarz, a oni nawet nie byli w stanie pomyśleć o otwarciu parasola. Prezentowali jedynie miny Bustera Keatona, jakby nic nie wiedzieli i nie słyszeli.
A nowy brat nie zna słów proszę, przepraszam. On żąda, zamawia, a płacić to już niekoniecznie. Gość uwierzył, że broni całej Europy, a skoro tak, to należy mu się wszystko. Pójdźmy tym tropem obrony. Czy Niemcy, Francuzi albo Włosi boją się najazdu armii rosyjskiej? Nie sądzę. Raczej zastanawiają się ile muszą „odkroić” Ukrainy, aby zacząć zarabiać na powojennej odbudowie, a następnie ubrać to w piękne słowa i bez żadnych wyrzutów powrócić do interesów z Moskwą.
My natomiast mamy pełno takich kogucików, które pieją od świtu do zmierzchu. Kto był na wsi, ten wie, jak takie stworzenie potrafi wyprowadzić z równowagi i że prędzej, czy później kończy się to rosołem. Mam nadzieję, że chociaż wtedy Polacy przypomną sobie kim są i ten rosół będzie bardzo niestrawny dla ewentualnych konsumentów.
Co ciekawe, to dni mijają, a brat w Warszawie, który tak bardzo lubi się obściskiwać z jego nowym bratem (jak żywo przypomina to Gierka z Breżniewem), nagle nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie. Czyżby tym razem nie był wstanie wymyślić, jak tą porażkę, przekuć w sukces? Może wreszcie rzeczywistość dotrze do niego na tyle, że Ukraina nie będzie już głównym tematem, każdej polskiej uroczystości rocznicowej.
Z każdej sytuacji, która się wydarza powinno się wyciągnąć naukę. Ta jest bardzo prosta. W polityce nie ma żadnych sentymentów, są tylko interesy i każdy powinien sam swoich pilnować. Liczenie na wdzięczność Ukraińców, a szczególnie ukraińskich władz jest tak wielką naiwnością, że zachowanie to powinno służyć, jako wzorzec naiwności i spoczywać w Sevres pod Paryżem. Jednocześnie powinniśmy porzucić myśl, o jakimkolwiek wspieraniu ukraińskich aspiracji wstąpienia do Unii Europejskiej i to nie w odwecie za cokolwiek, a jedynie w dobrze pojętym swoim interesie. A sprzymierzeńcem naszym w tym będą jesienne wybory, których nie da się wygrać mając ciągle słowa obcego kraju na swoich ustach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz