niedziela, 20 sierpnia 2023

Jest Warszawa

 

Jest Warszawa, po prostu jest – śpiewała kiedyś Regina Pisarek. Jest! I bardzo dobrze. Prezydentem naszej stolicy jest człowiek zwany kiedyś dupiarzem, który należy do awangardy klimatystów. Sam tym faktem się bardzo chwalił. To właśnie w Warszawie swoje siedziby mają wszystkie postępowe stowarzyszenia, fundacje i korporacje, które na swoich sztandarach mają, jakby to niedorzecznie nie brzmiało, walkę z klimatem. Jest to idealne miejsce, aby w końcu raz na zawsze i nieodwołalnie stwierdzić - kto ma rację i gdzie jest sens?

Skoro mamy już określone idealne miejsce, więc najwyższy czas na przeprowadzenie eksperymentu. Zamykamy miasto, dając ludziom możliwość dziesięciokrotnego jego opuszczenia, po uzyskaniu odpowiedniego zezwolenia. Możliwość poruszania się po terenie wyłącznie jednostkami elektrycznego transportu (dotyczy to również urzędników tak gminnych, jak i państwowych). Dostarczamy do miasta najlepsze produkty spożywcze zalecane przez UE w postaci wypasionych koników polnych i żuczków. Gotówka oczywiście byłaby zbędna, zwłaszcza, że utrudniałaby obliczanie śladu węglowego, a ten jest przecież bardzo ważny. System ETS2 wprowadzamy dla każdego budynku od zaraz, a jeśli kogoś nie byłoby na to stać, to przecież rząd i prezydent, a także prezydent miasta nie zostawiliby przecież takiego kogoś bez pomocy. Nie zostawiliby?! Słowem, byłoby w Warszawie wszystko co najlepsze w obronie klimatu.


Proponuję taki eksperyment na rok czasu. Oczywiście, nie jestem bez serca, więc jak już komuś by się udało wydostać z miejsca szczęśliwości, nie zmuszałbym go do powrotu. Wyjątkiem byliby wszyscy ci piewcy, potrzeby wprowadzenia takich zmian – oni byliby deportowani z powrotem. I jeśli po roku czasu, okaże się, że w Polsce (Polska w tym eksperymencie symbolizowałaby świat, a Warszawa – Europę), wskaźniki klimatyczne znacząco się poprawią, to kończymy tą dyskusję, tak samo, gdy będzie odwrotnie.


Na koniec jeszcze taka dygresja, pozornie nie związana z tematem. Otóż! Sejm zarządził referendum, aby można było się spierać, tam gdzie się nie spieramy, więc wszystkie opcje polityczne spierają się właśnie o to, że się nie spieramy. Taka uroda naszej debaty politycznej. A ja mam pytanie na takie referendum, które pogodziłoby wszystkich, każda odpowiedź byłaby dobra i tak samo jego przeprowadzenie niczego by nie rozstrzygnęło. Pytanie to brzmi – czy popierasz, popieranie, popieranego? Moim zdaniem majstersztyk. Jest jeszcze czas na zmianę pytań referendalnych, ale czy kogoś to obchodzi? A czy kogoś obchodzi odpowiedź na te cztery już zadane pytania?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...