niedziela, 13 sierpnia 2023

Czy nam zostanie kawałek podłogi?

 

Do polityki nie idzie się dla pieniędzy – powiedział naczelnik prezes. Wielu może w to nie wierzyć, ale powiedział najszczerszą prawdę, bo jak prześledzimy nasze ostatnie trzydzieści lat w polityce, to nie trudno się zorientować, że właśnie nie idzie się dla, ale... po pieniądze.


Zaczęło się to już w czasie pierwszych, po upadku PRL-u, wyborów samorządowych w 1990 roku. Cierpliwi mogą sobie odszukać sesje inauguracyjne i zobaczyć radnych Komitetu Obywatelskiego Solidarność, w dżinsach i sweterkach, a potem przenieść się cztery lata później. Before i after, wyjaśnia wszystko. Kariery w spółkach samorządowych, które rozmnażały się w tempie chomików syryjskich. Część z tych osób przeszła potem do polityki krajowej, część to biznesmeni. To taki polski rodzaj kariery od pucybuta do milionera.


I jeśli ktoś widzi tylko i pamięta kariery obecnej władzy, to delikatnie pisząc jest prawdziwym sklerotykiem. Milionerzy władzy powstawali przy każdym rządzie, a obecna władza akurat tutaj bardzo dobrze wyciągnęła nauki poprzednich rządów. A najważniejsza z nich jest taka, że nie będą ci zaglądali do koryta, kiedy sypniesz trochę ziarna dla elektoratu. Długo trwało, zanim ten mechanizm zaczęło coraz więcej ludzi dostrzegać.


Mr. Zoob ma swój wielki przebój, w którym śpiewa:” Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc, co mam robić!”. Myślę, że te słowa są dzisiaj bardziej aktualne, niż wtedy, gdy były pisane. Trwa kampania wyborcza i partie establishmentu prześcigają się w obietnicach, ile tej podłogi, każdy po wyborach dostanie. Niestety nie informują przy tym, że wszystko będzie w leasingu i jak będzie rata. A ja chciałbym mieć swój własny kawałek, choćby to miał być metr na metr. Lata mijają, a polskie – ciasne, ale własne – wciąż ma największy sens.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...