Idę sobie przez miasto i oglądam sztuczne uśmiechy na plakatach, wiszących na latarniach. Niektóre znam od lat, lecz tylko z tego uśmiechu, a nie z pracy twórczej dla miasta, czy też jego mieszkańców. Cóż! Pewnie ten uśmiech jest ich gwarancją sukcesu, bo ktoś to kupuje. Prawo podaży i popytu. Można nawet zaobserwować coraz większą podaż, a co do popytu, to wszystko w rękach Jagodzian. Nie mam przekonania, aby ilość przekładała się na jakość. Odnoszę wrażenie, że jest wprost przeciwnie.
Myślę sobie… w zasadzie nic nowego się nie dzieje, aż tu patrzę, a na latarni jest zdjęcie, a pod nim podpis „na prezydentkę”. Who is the prezydentka? Trochę klas kończyłem i coś takiego się nie pojawiało. A może nauczyciele mnie oszukiwali i zawyżali mi stopnie? No naprawdę nieładne zachowanie.
A to przecież nie jedyna tajemnica, jakiej mi nie przekazali. Nic nie wiedziałem o posłance, tej ministrze, burmistrzyni i wielu, wielu innych. Gdzież one się wtedy chowały? Pewnie gdzieś były zamknięte, więc się nasuwa oczywiste pytanie: Komu to przeszkadzało?
Lewactwo już takie jest, że jak czegoś nie może ugryźć, to próbuje z drugiej strony, aż do skutku. Im nie przeszkadza, że żadna ustawa nie mówi o wyborze posłanki, ministry, czy prezydentki. Za to są ustawy o wyborze posła, ministra i prezydenta. A skoro takie są, to powinniśmy wybierać tylko tych ludzi, którzy wiedzą, gdzie kandydują, a reszta niech dalej wisi sobie spokojnie na tych słupach, bo ci którzy decydują o wydawaniu naszych pieniędzy, powinni twardo stąpać po ziemi.
A nie, czekaj… może ja źle odczytałem ten napis. Tak! Na pewno źle odczytałem, bo to oczywiście, jest wezwanie do pospolitego ruszenia. I powinniśmy na nie tłumnie odpowiedzieć, i pogonić te wszystkie, dętki, lożki i ścinie. Już czas! W myśl hasła – nie przenoście nam psychiatryka, do naszego życia!
Popieram. Śmieszne są te wszystkie lożki i dętki
OdpowiedzUsuń