środa, 8 stycznia 2025

Przedszkolaki robią politykę

 

Miało być tak pięknie i światowo. Mieliśmy zostać poważnym graczem na arenie światowej, jak tylko odsuniemy PiS od władzy. Tośmy go odsunęli, razem z marzeniami o wielkiej i poważnej polityce. Prawda jest taka, że wszystko można odsunąć, ale ważne jest to, co przysuniesz na zwolnione miejsce. Wie to każdy, kto robi przemeblowanie w domu, czemu więc tej samej, mądrej zasady, nie stosujemy w polityce?


Już na długo przed rozstrzygnięciem wyborczym polskie media pisały, pan Sikorski, po swoich wpisach w social mediach (byli tacy, co wyczuwali w nich zapach alkoholu), bezpowrotnie stracił szansę na ewentualne objęcie teki ministra spraw zagranicznych, gdyż nikt, już go poważnie nie potraktuje, w sytuacji gdy nie wiadomo co i kiedy on „chlapnie”. Jednakże jest to Polska, a tu ostatnimi czasy normą jest grać zgranymi kartami.


Tym to sposobem nasza polityka zagraniczna wygląda tak, jakby ją robiły przedszkolaki i to raczej nie z grupy starszaków. Przykładów na to jest mnóstwo, chociażby ten z odwołaniem ambasadora z Budapesztu, bo tam się schronił pan Romanowski, którego ściga uśmiechnięta koalicja. Nie wiedziałem, że zadaniem ambasadora jest pilnowanie granicy Węgierskiej. Takim to sposobem obniżamy swoją rangę w kolejnym kraju, a w tym przypadku jest to kraj, który wielokrotnie, bezinteresownie nam pomagał. Wystarczy przypomnieć obronę Lwowa, wojnę z bolszewikami, czy Powstanie warszawskie.


Wiemy z doświadczenia, że prawdziwy przedszkolak, nawet jak go postawimy do kąta, to i tak nie zrozumie swojego zachowania. Prawda ta pozwala nam zrozumieć brak zaproszenia dla ambasadora Węgier w Warszawie podczas inauguracji polskiej prezydencji w UE, chociaż to od Węgier ją przyjmujemy. Z tą prezydencją, to już jest całkowita dziecinada, bo jako jedyny kraj w całej historii nie zorganizujemy u siebie tak zwanego szczytu. A nie zorganizujemy, bo wszystkich oficjeli witałby prezydent, który z założenia byłby gospodarzem. Ten z kolei z tego powodu strzelił focha i zamiast na rządową inaugurację pojechał na narty. Pamiętajmy, że Polska to nie jest jakieś małe księstwo, tylko prawie 40-milionowy kraj.


Cóż! Ponarzekałem trochę, ale za to przecież mamy poważne sprawy do załatwienia dla kraju, skoro już mamy te swoje pięć minut w Unii Europejskiej. Mamy? Oczywiście, że mamy. Wprowadzenie cenzury i (to już jest nudne) pomoc dla Ukrainy. Tak to właśnie wygląda, a kto myśli inaczej ten jest ruską onucą. Tylko czyją onucą jest nasz minister, razem ze swoim szefem, którzy jako jedyni z przywódców europejskich, razem z Putinem i Łukaszenką nie zostali zaproszeni na inaugurację nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych? Są kraje, które na bieżąco potrafią wyciągać wnioski. My do nich nie należymy, więc nie musimy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...