Trzeba to wyraźnie powiedzieć. Nasz rząd nas nie oszukuje i mówi prawdę. Sytuacja rzeczywiście nie jest przesadnie alarmująca, zwłaszcza jeśli chodzi o Warszawę, a dokładniej okolice KPRM. Szkopuł jest w tym, że nie wszyscy Polacy mieszkają w Warszawie, więc łażą po kraju, obserwują i robią zdjęcia oraz filmiki, na których wcale nie jest tak, jak w Warszawie, a że pojawiało się tego coraz więcej, więc należało coś zrobić. Dysonans między tymi narracjami był coraz większy, więc rząd musiał w końcu się ugiąć i wprowadził kontrolę na polskiej granicy z Niemcami i Litwą.
Wywołało to wielką euforię. Ludzie zaczęli pisać tradycyjne, że presja ma sens i takie tam, jakby nie pamiętali z kim maja do czynienia. Szybko się okazało, że to nie żadna presja, tylko chytry plan. Otóż! Nasza granica z dnia na dzień stała się obiektem o strategicznym znaczeniu, co oznacza zakaz przebywania, fotografowania i tak dalej. To nie walkę z tłumem „inżynierów i doktorów” rząd prowadzi, tylko pisząc wprost, z każdym z nas, który chciałby jednak powiedzieć, że sytuacja jest naprawdę alarmująca.
Doszliśmy więc do momentu, że już nie tylko busiki będą nam przywozić gości, ale spokojnie mogą przejeżdżać całe wypełnione autobusy, a my nie będziemy posiadać, żadnej wiedzy. Przecież nie po to wydajemy miliony na centra integracji, żeby stały puste.
Sama nazwa jest ciekawa: Centrum integracji Cudzoziemców. To obiekty, jak na polskie warunki bardzo luksusowe, z dostępem do wszystkich nowinek technicznych, jedzeniem, jak z niezłej restauracji, do tego kieszonkowe na poziomie ośmiu tysięcy złotych. Powiedzcie mi więc, w którym momencie u takiego mieszkańca pojawi się pomysł na jakąkolwiek integrację. Co może go do tego skłonić? Czy ktoś sobie wyobraża, że pewnego dnia taki gość wstanie i powie sobie: dość tego, idę do pracy za trzy i pół tysiąca i odtąd będę integrował się z Polakami. To jest naprawdę dobre. Na szczęście jesteśmy najbogatszym państwem świata, więc kolejna grupa na naszym utrzymaniu nie zrobi nam różnicy. Naród „wybrany”, już tak ma, że nikomu nie powinno zabraknąć przysłowiowej kromki chleba, chyba że jest to Polak, to wtedy tak.
Mając powyższe na uwadze, powinniśmy już przestać pytać nasz rząd, co on jeszcze może dla nas zrobić. Prośmy raczej, bardzo usilnie, aby tego nie robił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz