Ludzie chcą żyć, więc wciąż poszukują lekarstwa na raka, co jest oczywiste, bo posiadanie zdrowia, daje prawdziwe szczęście. Cieszy więc każdy, choćby najmniejszy sukces w tej dziedzinie. Jest jednak rak, który toczy ten świat, a lekarstwa nie widać i chyba tak do końca nikt nie poszukuje.
W sumie to człowiek wiedział, że ten cały wielki świat, to piękny jest tylko na pokaz, a w środku pełno różnych brudów, ale że jest to aż tak wielki syf, to naprawdę ciężko było sobie wyobrazić. Systematycznie są wyświetlane dokumenty z tak zwanej Listy Epsteina. Na słynnej już wyspie tegoż, bawiła się cała światowa śmietanka. Politycy, arystokraci i różnego rodzaju gwiazdy i celebryci. Co ciekawe, wszystkie te kariery nabierały rozpędu, właśnie po wizycie na tej wyspie. Ciężko się czyta do jakich odrażających czynów tam dochodziło, a trzeba nadmienić, że najgorsze rzeczy zostały dla zdrowia psychicznego odbiorców utajnione.
I gdyby ten świat miał chociaż pozory normalności, to sądy już by wydawały wyroki, a więzienia zaroiły by się od gwiazd wszelkiego formatu. Jednakże znając życie, to szanse na to są niewielkie. Z kolei społeczeństwa, gdyby nie były wyprane z moralności, uczciwości i rozsądku, poprzez chociażby zwyczajny i zapomniany (niestety) ostracyzm, mogłyby same oczyścić się z ludzkich szumowin. No i gdyby demokracja naprawdę miała sens, to jednym ruchem zmiotłaby wszystkich zamieszanych polityków. To takie proste, a raczej niewykonalne.
Myślę, że nie tylko ja zastanawiałem się nad tym, ile czasu zajmie naszym rządzącym powiązanie tej amerykańskiej afery z Putinem? No i nie jestem zaskoczony. Oni już to zrobili. Naprawdę trzeba mieć bardzo nienachalną inteligencję, żeby w to uwierzyć. Przecież gdyby Putin miał dostęp do tych informacji, to czy by z nich nie skorzystał? Czy wtedy zachód zwróciłby uwagę na wojnę na Ukrainie? Czy w ogóle ona by wybuchła? Powiem więcej, wtedy nawet by nie było tego całego Majdanu, który był wstępem do obecnych wydarzeń za naszą wschodnią granicą.
Niestety, ale nasze elity wciąż są zapatrzone na salony europejskie i niezależnie, jaki się syf stamtąd wyłania, uparcie nas tam ciągną i są gotowe zrobić wszystko, aby tylko znaleźć się w tym gronie. Czy istnieje więc sposób, albo lekarstwo, abyśmy mogli tego uniknąć?
Wydaje się, że w tej chwili jest taka osoba, która może nas ochronić przed zachodnią zgnilizną. Jest nią Grzegorz Braun i oni o tym dobrze wiedzą. Dlatego od paru tygodni trwa nagonka na niego i jego sympatyków. Za punkt honoru każdy dziennikarz i polityk stawia sobie za cel straszenie Braunem, przy każdej okazji. Doszło już do tego, że nawet stara Konfederacja dołączyła do tego chóru, w wypowiedzi Wicemarszałka Bosaka, który stwierdził, że „ Jeśli chce się zbudować formację, która ma reprezentować zdrową część polskiego narodu i dobrze rządzić Polską, to trzeba zrezygnować z flirtowania ze środowiskami wariackimi, agenturalnymi, czy politycznej ekstremy”.
Zakładając, że Marszałek ma rację, to warto zwrócić uwagę na fakt, że my już od trzydziestu lat wybieramy tych właściwych mądrych, którzy systematycznie zmieniają nasz kraj nad Wisłą w miejsce coraz mniej nadające się do życia. Może czas spróbować właśnie z tymi wariatami, co to nie wiedzą, że nim coś zrobią, to muszą mieć pozwolenie z różnych stolic, którzy porzucą szaleństwo drogiego i głupiego postępu.
Jak każda zmiana, także i ta niesie ze sobą ryzyko, że się nie uda, ale czy istnieje potencjalnie inne lekarstwo, na zdrowy i normalny świat? Cóż! Gdyby się jednak nie udało, to pozostaje tylko znaleźć jakieś miejsce, gdzie asfalt nie dochodzi i przeczekać, aż to wszystko pier…, bo w tym kierunku podążamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz