wtorek, 19 maja 2026

Lech, Czech i Rus

 

Legenda głosi, że pod orlim gniazdem spotkało się trzech braci - Lech, Czech i Rus. Nie wiemy o czym rozmawiali i czy w ogóle odezwali się do siebie. Tak czy siak, po tym spotkaniu Lech został pod skrzydłami orła, a z pozostałych braci, każdy poszedł w swoją stronę. Mieli szczęście, gdyż w tamtych czasach można było bez przeszkód iść, gdzie tylko miało się ochotę.


I jak to zawsze bywa, lata mijały, a Rus szedł i ciągle rósł. Natomiast Czech wiele nie szukał, gdyż przy jego dość luźnym usposobieniu do życia, zawsze było mu dobrze. Z kolei Lech rozwinął skrzydła, niczym drapieżny orzeł. W tej sytuacji można powiedzieć, że trwała sobie taka zwyczajna sielanka.


I pewnie dalej by tak było, gdyby nie pojawił się Hans, a ten, jak tylko się zjawił wciąż miał jakieś anse, głównie do Lecha, ale nie tylko. Ciągle mu coś nie pasowało. Czy chodziło mu o orle gniazdo, które miał Lech? Być może.


W tak zwanym międzyczasie ujawnili się John i Pierre. To na pewno nie była rodzina naszych braci. Zresztą z początku zajmowali się głównie sobą, nie szczędząc sobie różnych kuksańców. W tym swoim zacietrzewieniu poniosło ich bardzo daleko, aż za ocean. Tam zajęci, nawet nie zauważyli pojawienia się Sama. A Sam? Sam pogonił obydwu i za oceanem pozostał sam. Może nie tak do końca, bo po Johnie odziedziczył dumę, a z Pierre’a zadufanie w sobie, no i oczywiście skłonność do awantur. Dzięki czemu z ochotą przystępował do każdej bitki, a gdy takiej nie było, to sam zaczynał. Kiedy mu dobrze szło, to trąbił na cały świat i chodził dumny, jak paw. Natomiast gdy zaczynały się kłopoty, to nie miał żadnych problemów z tym, aby zabrać swoje zabawki i porzucić kolegów, którym jeszcze chwilę temu obiecał, że on nigdy nie…


Tak to właśnie życie toczyło się przez stulecia, aż do dnia dzisiejszego. Dziś nasi bracia są w zasadzie w tym samym miejscu, co wieki temu. Czech, jak zawsze zadowolony, bo z każdej historii wychodził na swoje. Rus ciągle uważa, że najważniejsze, aby on rósł, co różnie mu wychodziło i tylko u Lecha w tym czasie nastąpiły zmiany. W gnieździe zostały już tylko odchody, bo orzeł odleciał, gdy się zorientował, że Lech z dawnego herosa, całkowicie zniewieściał i zaczął umizgiwać się do Hansa. Cóż! To jednak nie jest kraj dla orłów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...