wtorek, 23 stycznia 2018

Samotne nieszczęście



     To nie jest tak, że wszystko rodzi się od razu wielkie. Zaczyna się zawsze od takiego małego i budzącego zachwyt, a czasami radość. Małe, a więc sympatyczne i nie wzbudzające najmniejszego niepokoju. Może czasami ktoś ma jakieś przeczucie, ale przecież to nie jest jakiś fakt, który poważnie należałoby traktować. A jednak…

     Ono zjawiło się na świecie bez żadnego znaku i rozgłosu. Z początku miotało się zupełnie bez sensu, próbując znaleźć swoje miejsce. Wiemy, że to nie jest   takie łatwe i można na takim poszukiwaniu stracić   wieczność całą. Zaczynało nieśmiało i bardzo delikatnie. A to pomogło w żłobku zrzucić szklankę ze stolika sympatycznemu bobaskowi. To w przedszkolu przekonało dzieci do obrzucania się piaskiem w piaskownicy, czy też w szkole dodało odwagi małemu geniuszowi do rozpylenia gazu pieprzowego w szatni. Jednakże były to tylko drobne kłopoty. Do prawdziwego nieszczęścia   ciągle jeszcze daleko. Co to za nieszczęście? – myślało ono – skoro gazety o tym nie piszą i w telewizji głucho. Czas zacząć działać na poważnie.

     Wypadek na spokojnym dotąd skrzyżowaniu to było już coś. Nikt nie zginął ale przez parę dni całe osiedle tym żyło. Zaczątek nieszczęścia – pomyślało z entuzjazmem. Spadające rusztowanie na budowie, co prawda, odbiło się szerokie echem, jednak czas zdarzenia był wyjątkowo źle dobrany i nikomu krzywda się nie stała. Ono systematycznie się jednak uczyło, ciągle podnosząc standard swojego jestestwa, jednakże cały czas to nie był ten kaliber, z których składały się codzienne wiadomości. A może by tak dotrzeć do…

     To było piękne, gdy wizja przestała współgrać z fonią. Napisy na gorących paskach wyprawiały takie harce, że ludzie zaczęli mieć wrażenie, iż na każdym kanale emitują program TVP 3. Prowadzący potykali się i przewracali na wizji, a dziennikarze autostradowi, tylko kiwali głowami, jakby cały czas słyszeli zadawane pytanie. Radość gawiedzi była przeogromna, a nawet pojawiło się zażenowanie, lecz czy to jest nieszczęście? Marne ze mnie nieszczęście – powiedziałoby na głos, gdyby go miało. I wtedy niczym  dzwon z katedry wybrzmiało to zdanie: Nieszczęścia chodzą parami! Usłyszało, zrozumiało i zaczęło szukać. Dokładnie tak, jak ludzie. Tysiące szuka , a tylko nieliczni znajdują. Lecz kiedy już znajdą… wtedy to już jest prawdziwe nieszczęście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...