To nie jest
tak, że wszystko rodzi się od razu wielkie. Zaczyna się zawsze od takiego
małego i budzącego zachwyt, a czasami radość. Małe, a więc sympatyczne i nie
wzbudzające najmniejszego niepokoju. Może czasami ktoś ma jakieś przeczucie,
ale przecież to nie jest jakiś fakt, który poważnie należałoby traktować. A
jednak…
Ono zjawiło się na
świecie bez żadnego znaku i rozgłosu. Z początku miotało się zupełnie bez
sensu, próbując znaleźć swoje miejsce. Wiemy, że to nie jest takie
łatwe i można na takim poszukiwaniu stracić wieczność całą. Zaczynało nieśmiało i bardzo
delikatnie. A to pomogło w żłobku zrzucić szklankę ze stolika sympatycznemu
bobaskowi. To w przedszkolu przekonało dzieci do obrzucania się piaskiem w
piaskownicy, czy też w szkole dodało odwagi małemu geniuszowi do rozpylenia
gazu pieprzowego w szatni. Jednakże były to tylko drobne kłopoty. Do
prawdziwego nieszczęścia ciągle jeszcze daleko. Co to za nieszczęście? –
myślało ono – skoro gazety o tym nie piszą i w telewizji głucho. Czas zacząć
działać na poważnie.
Wypadek na
spokojnym dotąd skrzyżowaniu to było już coś. Nikt nie zginął ale przez parę
dni całe osiedle tym żyło. Zaczątek nieszczęścia – pomyślało z entuzjazmem. Spadające
rusztowanie na budowie, co prawda, odbiło się szerokie echem, jednak czas
zdarzenia był wyjątkowo źle dobrany i nikomu krzywda się nie stała. Ono systematycznie
się jednak uczyło, ciągle podnosząc standard swojego jestestwa, jednakże cały
czas to nie był ten kaliber, z których składały się codzienne wiadomości. A
może by tak dotrzeć do…
To było piękne,
gdy wizja przestała współgrać z fonią. Napisy na gorących paskach wyprawiały takie
harce, że ludzie zaczęli mieć wrażenie, iż na każdym kanale emitują program TVP
3. Prowadzący potykali się i przewracali na wizji, a dziennikarze autostradowi,
tylko kiwali głowami, jakby cały czas słyszeli zadawane pytanie. Radość
gawiedzi była przeogromna, a nawet pojawiło się zażenowanie, lecz czy to jest
nieszczęście? Marne ze mnie nieszczęście – powiedziałoby na głos, gdyby go
miało. I wtedy niczym dzwon z katedry
wybrzmiało to zdanie: Nieszczęścia chodzą parami! Usłyszało, zrozumiało i
zaczęło szukać. Dokładnie tak, jak ludzie. Tysiące szuka , a tylko nieliczni
znajdują. Lecz kiedy już znajdą… wtedy to już jest prawdziwe nieszczęście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz