poniedziałek, 5 lutego 2018

A imię jego siostrzeniec



     Ostatnio oglądając transmisje telewizyjne oraz czytając relację z zawodów w skokach narciarskich dowiedziałem się, że oto pojawił się utalentowany junior, który ma na imię Siostrzeniec, a na nazwisko Małysz. No cóż! Małysz to nazwisko znane wszystkim Polakom, natomiast imię słyszę po raz pierwszy. Czy się dziwię? Przy dzisiejszej modzie na dziwne i śmieszne imiona dziwić się nie powinienem. W takich razach wyrażam tylko głębokie współczucie dla tych dzieci i podziwiam stan umysłu rodziców tychże.

     A tak lekko serio, to jaki wpływ na długość skoku ma pokrewieństwo z mistrzem? Jeśli rzeczywiście ma, to należy wprowadzić obowiązek uprawiania sportu na wszystkie dzieci, kuzynów, braci i wszelkich pociotków naszych mistrzów i można zaoszczędzić pieniądze, które państwo wydaje tam na szkolenie i jednocześnie wzmocnić dyscypliny, w których dotąd nie objawił się jeszcze żaden polski mistrz. Czyż to nie jest genialne! Dopiero co to wymyśliłem, a już jestem z siebie dumny.
 
     Piszę tu o zjawisku, które wielu denerwuje, ale może   całkiem niepotrzebnie. Każdą rzecz i każde zjawisko można przecież wykorzystać na naszą korzyść. Wystarczy tylko, aby przed nazwiskiem  znanej, czy też ważnej osoby podawać jej najsłynniejszy lub najważniejszy stopień pokrewieństwa, albo stopień zażyłości i nasze życie stanie się prostsze i bardziej zrozumiałe. Na przykład pan „X” wnuk sekretarza KC, pan „Y” szwagier pana naczelnika, dyrektor „Z” syna posła bardzo koalicyjnego, pani „A” matka chrzestna kogoś tam, czy też pani „B” kochanka prezesa itd. Itp. Taki, zwyczajowo usankcjonowany nepotyzm gminno – powiatowo - krajowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...