Ostatnio oglądając
transmisje telewizyjne oraz czytając relację z zawodów w skokach narciarskich dowiedziałem
się, że oto pojawił się utalentowany junior, który ma na imię Siostrzeniec, a
na nazwisko Małysz. No cóż! Małysz to nazwisko znane wszystkim Polakom,
natomiast imię słyszę po raz pierwszy. Czy się dziwię? Przy dzisiejszej modzie
na dziwne i śmieszne imiona dziwić się nie powinienem. W takich razach wyrażam
tylko głębokie współczucie dla tych dzieci i podziwiam stan umysłu rodziców tychże.
A tak lekko serio, to jaki wpływ na
długość skoku ma pokrewieństwo z mistrzem? Jeśli rzeczywiście ma, to należy
wprowadzić obowiązek uprawiania sportu na wszystkie dzieci, kuzynów, braci i
wszelkich pociotków naszych mistrzów i można zaoszczędzić pieniądze, które
państwo wydaje tam na szkolenie i jednocześnie wzmocnić dyscypliny, w których dotąd nie
objawił się jeszcze żaden polski mistrz. Czyż to nie jest genialne! Dopiero co to
wymyśliłem, a już jestem z siebie dumny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz