Hollywood to jest taka wyspa, gdzie ludzie pracujący w branży
filmowej, jako ostatni dowiadują się o panujących tam stosunkach. Jako, że są
to artyści, więc świetnie potrafią przekazać, to przeogromne zaskoczenie. Dziwne,
ale nikt w tej kategorii nie został nagrodzony, co mnie rozczarowuje. To z
resztą nie jest jedyna rzecz, która mnie dziwi od wielu lat. Otóż! Całe to
środowisko żyje (i to nieźle) z kapitalizmu, a swoją aktywnością społeczną,
jak i zawodową, bezustannie promują różne oblicza socjalizmu. Paradoks.
Chwilę temu odbyła
się kolejna uroczystość wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej i co
mnie bardzo cieszy, że nadszedł czas, iż najzagorzalsi miłośnicy tej imprezy,
dostrzegli wreszcie, że jest to polityczna impreza od początku do końca.
Polityczna i poprawna. Czy w związku z tym należy być smutnym z powodu tego, że
„nas” tam nie nagradzają?
Nagradzają innych
i ci nagrodzeni to gwiazdy, a gwiazda ma to do siebie, że posiada blask i w
swoim blasku musi w podzięce wypowiedzieć, jakąś głęboką myśl. Z biegiem lat te
myśli są coraz głębsze. Tak głębokie, że ja zatwardziały szczur lądowy nie
jestem w stanie ich ogarnąć. A najgłębsza, jaką ostatnio słyszałem jest ta, aby
przy każdym filmie wśród osób zatrudnionych zastosować parytet płciowy.
Pięćdziesiąt na pięćdziesiąt, niczym w reklamach kredytów samochodowych. Fantastyczne.
Jednak nie powinniśmy się ograniczać i od razu uwzględnić pozostałe parytety,
aby wytrącić argumenty następnym nagradzanym, a więc: parytet rasowy,
wyznaniowy, seksualny i tylko polityczny sobie darujmy, bo w tym miejscu to
niewykonalne – o czym było powyżej.
Jako potencjalny
widz oczywiści to przyjmę, pod warunkiem, że widownia też będzie mogła mieć
parytety. Czyli oglądam tyle filmu, ile jest zgodne z moim parytetem i taką też
część płacę ceny biletu. Niechaj postęp wreszcie zatriumfuje. A pisząc serio,
bo czasami, aż litery na klawiaturze swędzą, to istnieje taki parytet, pod
którym bym się podpisał zarówno prawą, jak i lewą ręką. Otóż! Chciałbym bardzo,
aby wszędzie – w polityce, sztuce, kulturze, moim mieście, mojej pracy i tak
dalej – obowiązywał parytet rozumu, czyli na każdych pięćdziesięciu głupków,
było pięćdziesięciu mądrych. I żeby nie było, ale w takiej sytuacji godziłbym
się nawet na to, abym ja wypełniał statystykę będąc głupkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz