wtorek, 6 marca 2018

O! Skaranie



     Hollywood to jest taka wyspa, gdzie ludzie pracujący w branży filmowej, jako ostatni dowiadują się o panujących tam stosunkach. Jako, że są to artyści, więc świetnie potrafią przekazać, to przeogromne zaskoczenie. Dziwne, ale nikt w tej kategorii nie został nagrodzony, co mnie rozczarowuje. To z resztą nie jest jedyna rzecz, która mnie dziwi od wielu lat. Otóż! Całe to środowisko żyje (i to nieźle) z kapitalizmu, a swoją aktywnością społeczną, jak i zawodową, bezustannie promują różne oblicza socjalizmu. Paradoks.

     Chwilę temu odbyła się kolejna uroczystość wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej i co mnie bardzo cieszy, że nadszedł czas, iż najzagorzalsi miłośnicy tej imprezy, dostrzegli wreszcie, że jest to polityczna impreza od początku do końca. Polityczna i poprawna. Czy w związku z tym należy być smutnym z powodu tego, że „nas” tam nie nagradzają?

     Nagradzają innych i ci nagrodzeni to gwiazdy, a gwiazda ma to do siebie, że posiada blask i w swoim blasku musi w podzięce wypowiedzieć, jakąś głęboką myśl. Z biegiem lat te myśli są coraz głębsze. Tak głębokie, że ja zatwardziały szczur lądowy nie jestem w stanie ich ogarnąć. A najgłębsza, jaką ostatnio słyszałem jest ta, aby przy każdym filmie wśród osób zatrudnionych zastosować parytet płciowy. Pięćdziesiąt na pięćdziesiąt, niczym w reklamach kredytów samochodowych. Fantastyczne. Jednak nie powinniśmy się ograniczać i od razu uwzględnić pozostałe parytety, aby wytrącić argumenty następnym nagradzanym, a więc: parytet rasowy, wyznaniowy, seksualny i tylko polityczny sobie darujmy, bo w tym miejscu to niewykonalne – o czym było powyżej.

     Jako potencjalny widz oczywiści to przyjmę, pod warunkiem, że widownia też będzie mogła mieć parytety. Czyli oglądam tyle filmu, ile jest zgodne z moim parytetem i taką też część płacę ceny biletu. Niechaj postęp wreszcie zatriumfuje. A pisząc serio, bo czasami, aż litery na klawiaturze swędzą, to istnieje taki parytet, pod którym bym się podpisał zarówno prawą, jak i lewą ręką. Otóż! Chciałbym bardzo, aby wszędzie – w polityce, sztuce, kulturze, moim mieście, mojej pracy i tak dalej – obowiązywał parytet rozumu, czyli na każdych pięćdziesięciu głupków, było pięćdziesięciu mądrych. I żeby nie było, ale w takiej sytuacji godziłbym się nawet na to, abym ja wypełniał statystykę będąc głupkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...