poniedziałek, 26 marca 2018

Zanim powiesz tak lub nie


     Nawet  gdybym żył już niewiele lat, to pewnie jeszcze nieraz ten temat wróci na forum publiczne. Cynizm wszak jest we wszystkich i nigdy nie umiera. Ale zacznijmy od początku, próbując wszystko usystematyzować. W czerwonej szkole, do której chodziłem (dosłownie i w przenośni) uczyli mnie, że życie zaczyna się od połączenia dwóch komórek. I to jest bezdyskusyjny fakt, dotyczący nie tylko ludzi. Nikt nie twierdzi, że jest to od razu samodzielny byt, ale jaki by nie był – wtedy właśnie się zaczyna.

     Od tego momentu też zaczyna się spór, który jest do rozwiązania dokładnie tak, jak katastrofa smoleńska. Wszyscy wiedzą swoje i nie ma takiej mocy, żeby cokolwiek do nich dotarło. Rządzący, którzy oficjalnie chcą chronić każde życie, rzucili ogromną kwotę czterech tysięcy złotych, na otarcie łez matką, których dzieci urodziły się kalekie i sumienie mają, jakby spokojne. Dodają do tego jeszcze cudowną opowieść, że kiedyś w przyszłości, jak to i tamto, to oni wszystko dla tych matek zrobią. Powtórzę się, bo już to kiedyś pisałem, że poszkodowanym w różnych katastrofach, natychmiastowo, wypłaca się jednorazowo sześć tysięcy. Z resztą jeśli to jest słuszna kwota, to czemuż premie w sferze rządowej („które się słusznie należały”) wypłacono, jako wielokrotność tej kwoty, antagonizując „dziadowski” lud wyborczy.

     Kościół katolicki w swojej doktrynie wiary ma obronę każdego życia i bardzo dobrze, i powinien to robić. Jednakże musi mieć świadomość, że miłosierdzie i wiara mogą nie wystarczyć, kiedy rodzi się kalekie dziecko, gdyż to jest zmiana całego świata przyszłych rodziców. I ta zmiana jest na zawsze. Są w środowisku duchownych ludzie, którzy posiadają, jak najbardziej przyziemne talenty – również do biznesu. Jeden jest bardzo znany i bardzo utalentowany (piszę to bez żadnej ironii), który wszystko, czego  się dotknie zamienia w złoto. Dodatkowa posiada co najmniej dwa miliony dusz, a raczej umysłów, które potrafią postawić krzyżyk w odpowiedniej kratce, na karcie wyborczej. Oczywistym jest, że beneficjenci tych głosów sowicie się rewanżują. Jest to logiczne, bo trzeba być niespełna rozumu, aby dobrowolnie z tego rezygnować. Zasadnym pytaniem więc jest: Czy oprócz wiary i miłosierdzia nie można by się też podzielić okruszkami złota, które wspomagały nie tylko ducha?

     Mamy też hałaśliwą grupę lewicowo-feministyczną, która z wielkim rozmachem potrafi bronić jednego kobiecego narządu. Chyba najważniejszego, kojarzonego przez nie z wolnością. Nic innego raczej się nie liczy. Niech im będzie. Warto by jednak pamiętać, że zdrowe dzieci, niestety ulegają czasami poważnym wypadkom, po których znajdują się w stanie takim, że gdyby były płodem, to według nich nie powinny się urodzić. One jednak już żyją. Nie pamiętam, aby te środowiska pochylały się kiedykolwiek nad ich losem, a przecież były rządy – w których środowiska te miały swój udział.

     Z pozoru odległy temat to dumny program 500 plus. Niezachwianie uważam, że jest to marnowanie sił i środków. Zawsze twierdziłem, że spadająca z nieba gotówka każdego zdeprawuje. Zdrowe dzieci przeżyją bez tych pieniędzy. Może będzie bardziej siermiężnie, ale kiedy tu było inaczej? Te właśnie pieniądze (skoro, jak się okazuje są) przeznaczyłbym na prawdziwą i realną pomoc dla wszystkich, którzy nie są w stanie samodzielnie funkcjonować i organizacje, które ich wspomagają, bo przecież rodzice nie są wieczni i ktoś musi ich dzieło kontynuować. By uciszyć krzyk (zabierają nam 500 plus! Jak tak można?!), to zwolniłbym z podatku dochodowego rodziców. Tym sposobem promując wychowanie – nie produkcję.

     To w zasadzie wszystko na ten temat. Teraz każdy powinien się zastanowić i odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy jestem za? Czy przeciw?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...