wtorek, 31 lipca 2018

Przewielebny On


     Wieczór należał do tych, za którymi tęskni się w zimie. Pełny romantyzm pogodowy. On szedł przez swoje miasto, chociaż w zasadzie peryferia wielkiego miasta i rozkoszował się tą chwilą. Było mu dobrze. Z radości nawet sobie cicho pogwizdywał i co bardzo dziwne – melodię, której nie znał. Może jestem nieodkrytym kompozytorem – pomyślał. Muszę się nad tym zastanowić. Zaczął intensywnie myśleć, gdy z oddali dobiegła go piosenka, która przypłynęła przez jedno z otwartych okien.

    „Nie kochać w taka noc to grzech” śpiewała artystka. Niech to szlag – zaklął pod nosem. Znowu będę bezgrzeszny. Skąd u mnie bierze się ta ciągota do świętości - powiedział na głos i obejrzał się, czy go ktoś nie słyszy. Ale słyszała go. Dziewczyna, na którą bał się spojrzeć przez dłuższą chwilę w obawie, aby nie oblać się młodzieńczym rumieńcem. Chociaż w jego wieku to raczej już tylko dojrzały burak. Zawstydził się, jak taka laboratoryjna pierdoła, a przecież mógł coś do niej powiedzieć. Może nawet coś mądrego i ona by mu wtedy odpowiedziała… coś. Oczami wyobraźni słyszał ten wspaniały dialog. A jeśli to jest jego dzień, jego wieczór, a ją zesłała opatrzność?! Nigdy nie spotkał opatrzności, jednakże wiedział, że istnieje. Tak! To nie przypadek. I kiedy już się zdecydował, aby wypowiedzieć to pierwsze, jakże ważne zdanie i spojrzał za siebie… ujrzał pustkę.

     Niepocieszony wrócił do domu, aby spędzić resztę tego wieczoru ze swoim kotem i jego kuwetą. I wbrew pozorom wcale nie zaczął się użalać nad swoim okrutnym i niewdzięcznym losem, bo on już wiedział. On to bardzo dobrze wiedział i był w stu procentach pewny, że samotność, kot i kuweta to atrybuty wielkości. Przyjdzie jeszcze czas, gdy maluczkim da popalić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...