czwartek, 6 grudnia 2018

Pokażcie mi dziesiątą kobietę


     Proszę! Pokażcie mi dziesiątą kobietę. Można się zastanawiać dlaczego nie czwartą, siódmą, czy dziewiątą. Czemu uparłem się właśnie na dziesiątą? Otóż! Każdy kto widział te dziewięć kobiet od razu stwierdzi, że są one mało wiarygodne. Takie skłonne do bardzo naiwnej egzaltacji, bez żadnej głębi, bez tajemnicy. Słowem – nieskomplikowane, a to nie wzbudza ani ciekawości, ani zainteresowania. Dlatego, gdy słyszę, że dziewięć, na dziesięć kobiet wybrało, stwierdziło, poleca coś tam, to zawsze wtedy odzywa się we mnie pragnienie, aby spotkać tą dziesiątą kobietę.

     To musi być ktoś taki, kto nie pędzi za aktualną modą,  kto ma własne zdanie i potrafi je obronić. To kobieta, która gdy otwiera usta potrafi zahipnotyzować słuchacza. Słowem outsider, czyli pokrewna dusza. Oczywiście, że psychologia tłumu jej nie dotyczy, gdyż tłum może być tylko zwielokrotnioną głupotą jednostki, a ona jest jedna, czy też jedyna i dlatego dziewięć kobiet możemy oglądać do woli, a jej nie.

     Zdaję sobie sprawę, że istnieje także możliwość, że dziesiątą kobietą jest osoba, która z zasady jest na „nie”. Która zawsze strzela focha, a muchy z jej nosa nigdy nie wylatują. No i dobrze. Dla mnie i tak byłaby ciekawsza niż te pozostałe. Takie klasyczne wyzwanie, niczym „Poskromienie złośnicy”, czyli sól życia.

    Wnioski z tego każdy oczywiście wyciąga sobie sam. Można przecież brać to wszystko co życie przynosi i być szczęśliwym, ale można też szukać, gonić marzenie i osiągnąć poziom satysfakcji i zadowolenia niedostępny tłumom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...