Były minister
w polskim rządzie w czasie słynnej konsumpcji wypowiedział bardzo prorocze
słowa, że Polska to chory kraj. Może wtedy miał zupełnie co innego na myśli,
jednakże dzisiaj okazuje się, że zwrot ten należy rozumieć bez zbędnych
kontekstów.
Zaczęło się
niespodziewanie i nieoczekiwanie od tak zwanych stróżów prawa, którzy masowo
lądowali w łóżkach. W szczytowym momencie dochodziło nawet do osiemdziesięcioprocentowej
absencji. Blady strach padł na
wszystkich, bo przecież do tej roboty przyjmuje się ludzi z najwyższą kategorią
zdrowia, więc każdy się bał o siebie. A gdy do nich dołączyli strażacy,
pociągając inne służby, to już było pewne, że każdy musi być chory. Dramatyzmu
dodawała jeszcze informacja, że na tą jednostkę chorobową nie działają żadne
znane antybiotyki. Minister zdrowia rozkładał tylko ręce, kierując je do nieba.
Słowem ogólna beznadzieja. I wtedy, zaskakując wszystkich, nieoczekiwanie
minister wewnętrzny otworzył sakiewkę, powodując kolejny cud w tym kraju.
Rzekłbym, że jak to mówią na wsi: goiło się jak na psie.
Jednakże zaraza
już została zasiana, więc poszło dalej do pracowników sądów, szkół, przedszkoli
i nie sądzę, aby to byli ostatni zarażeni. Na szczęście jesteśmy w o niebo
lepszej sytuacji, niż na początku, bo znamy lekarstwo. Kwestią jest tylko to,
czy mennica farmaceutyczna nadąży z produkcją leku? Chociaż znając kalendarz
polityczny, to myślę, że będzie pracować na trzy zmiany – świąt i niedziel nie
wyłączając. Oczywistym dla mnie jest fakt, że przy tak silnej dawce leku,
będzie trzeba wprowadzić osłonę dla organizmu. I taka też się znajdzie w
postaci akcyz, gazu, prądu i paliwa. Dopiero wtedy będzie można głosić, że jest
to zdrowy silny kraj.
Mając tą wiedzę nie
dziwi, że była pełniąca obowiązki premiera na niedawnej kolejnej konferencji swojej
partii (bawić się naprawdę potrafią), kierując słowa do swoich kolegów ale
także do całej Europy, stwierdziła, że ta Europa właśnie „powinna się uczyć od
Polski, jak żyć”. I słusznie. Od siebie
dodam za tysiąc pięćset miesięcznie na rękę, bo taka pensja jest najczęściej
wypłacana w tym kraju. Na początek zaprośmy na naukę „żółte kamizelki” i
obserwujmy po jakim czasie wrócą na
kolanach do Macrona i wycałują go, jak prawdziwego mesjasza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz