poniedziałek, 4 marca 2019

Dwadzieścia siedem do jednego i nie ma wątpliwości


     Wszyscy pamiętają ten wynik w Brukseli dwadzieścia siedem do jednego. Ówcześnie pełniąca obowiązki premiera ogłosiła wielkie zwycięstwo Polski. Większość to obśmiała na wszelkie możliwe sposoby, że to żadne zwycięstwo, a zwykłe lanie. Jednak nie Naczelni Prezes. On uwierzył w ten sukces i nawet, co mu się nigdy nie zdarza osobiście pofatygował się na lotnisko z kwiatami, aby złożyć gratulację i przywitać zwyciężczynię. Bardzo piękny gest i jakże męskie zachowanie.

     Wkrótce po tym odwołał pełniącą obowiązki premiera, oczywiście dla jej dobra, bo przecież ludzi sukcesu nie mamy znowu tak dużo, a walka z siłami zła trwa nieustannie, więc należy oszczędnie gospodarować kapitałem ludzkim. Dzięki temu kobieta sukcesu mogła spokojnie oddawać się pracy dla dobra narodu, robiąc „coś tam, coś tam” w rządzie odrabiając hojną darowiznę dla Caritasu z pieniędzy, które jej się należały.

     Przyznam, że sam do ubiegłego piątku nie wierzyłem, że wynik dwadzieścia siedem do jednego, może oznaczać zwycięstwo. O jakże małej wiary ja jestem. Czeka mnie długa i ciężka praca nad sobą. I właśnie w ten miniony piątek oglądałem (oczywiście nie w telewizji Kurskiego) mistrzostwa świata w skokach narciarskich, pamiętając, że biednemu, to wiatr wieje w oczy, wiec zwycięstwo musi być nasze – a tu… wszystkim w oczy, a nam w plecy i dwudzieste siódme miejsce. Myślę sobie: cholerna dobra zmiana z jej wzrostem gospodarczym, nawet tej małej radości mnie pozbawiła. I nagle wszystko się poodwracało w drugiej serii i pierwsze miejsce. Dwadzieścia siedem do jednego to jest mistrzostwo świata. Słuszną linię ma nasza partia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...