Niby nikt nie kłamie, a prawdy nawet Google nie mogą znaleźć.
Przez całe dwie kampanie pełniący obowiązki premiera, jak i jego cała kompania
przekonywali mnie, że oto stworzyli kraj nieustającej szczęśliwości. Wszyscy są
bogaci, a jako że bogaci to i zadowoleni, bo przecież trudno się smucić z
bogactwa. Wielkie programy socjalne, o których marzyły całe pokolenia – są i
działają. Wszystkie dzieci odkarmione, zadowolone. Jeżdżą na wczasy, kolonie.
Uczą się języków. To akurat jest prawdziwa prawda, co mogę osobiście
potwierdzić i z zazdrością powiem, że nie idą na łatwiznę, bo to głównie
łacina, z którą zawsze miałem problemy. Jednak oni posługują się nią w sposób
tak naturalny, w każdej sytuacji i każdym miejscu – tramwaju, na ulicy, w
szkole. O Internecie nie wspomnę, bo to oczywiste.
No to stało się!
Całe miesiące i lata przekonywania potrafią każdego niedowiarka i urodzonego
marudę pokonać. Przyjąłem więc do wiadomości fakt, że u nas żadnej biedy nie ma
– koniec i kropka. Żyłem sobie już tak parę tygodni w tym błogostanie, przyzwyczajając
się do innego spoglądania na otaczającą mnie rzeczywistość, aż tu nagle lokalny
odłam telewizji Kurskiego informuje mnie, że Caritas robi zbiórkę paczek
świątecznych dla ubogich dzieci. Dla mnie szok. Zacząłem na początku sprawdzać,
czy biedny i ubogi, to jest to samo. Okazuje się, że tak. Ktoś więc musi tu
kłamać. W tej samej stacji tak przeciwstawne informacje się pojawiają. Przecież
obie nie mogą być prawdziwe?! Chyba, że gdzieś pojawił się desant biednych
dzieci, ale to by przecież zaraz rządowa telewizja podała taki fakt, a tu
cisza.
Cóż! Nikt nie
lubi, a ja na pewno, gdy się z niego robi wariata. Nie było łatwo przyswoić informację o moim (naszym)
bogactwie, ale przyswoiłem i będę się jej trzymał, jak poręczy stromych schodów.
Dlatego nikt nie namówi mnie do zrobienia jakiejkolwiek paczki dla biednych, bo
to na odległość pachnie albo nawet cuchnie – rzecz gustu. Gdyby jednak komuś
przyszło do głowy robić paczki dla bogatych dzieci… A to już zupełnie co
innego. To jestem w stanie bez trudu zrozumieć i nawet bym się zastanowił, czy nie
odchudzić mojego pękatego portfela. Niechże i on w końcu podąży za chudą modą.
Nie wypada przecież uchylać się od obywatelskich postaw. Tylko obywatela trzeba
poważnie traktować. Jak się kłamie to do końca, a jak mówi prawdę to całą. W
każdym innym przypadku jest to dziecinada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz