Śmiech to zdrowie, a czegóż nam obecnie bardziej potrzeba?! Zdrowia, zdrowia i
jeszcze raz… Śmiech to śmiech i ogólnie jest to prawda, jednakże gdy wejść
głębiej w zagadnienie, to wszystko można pokomplikować. Skąd on się bierze? Z
naszych czeluści i w zależności co w nich jest, taki też śmiech możemy z siebie wydobyć. Pusty
śmiech może nam od razu podpowiedzieć, że taki osobnik nie ma zbytnio
przepełnionych tychże czeluści, wiec w zasadzie należy się cieszyć, że chociaż
tyle się z nich wydobywa. Z kolei przeciwieństwem byłby śmiech pełny, lecz o
nim ciężko zdobyć jakiekolwiek informacje. Może, co dziwne, w przyrodzie nie
występuje, albo występuje tylko w zamkniętych zakładach. A skoro tak to i
wiedza niedostępna.
Śmiech to także
lekarstwo, bo chorzy przecież się nie śmieją. Występuje wiele terapii z tym
związanych. I tak dla przykładu na urologii jeśli pacjent posika się ze
śmiechu, jest to oczywisty znak, że problemy minęły i na następny dzień może
spodziewać się wypisu. Albo weźmy taki rechot. Nie jednego nieprzytomnie
zakochanego młodzieńca wyleczył z odurzenia, kiedy jego księżniczka wydobyła go
z siebie. Uświadamiał wtedy sobie, że to była kiedyś żaba, którą ktoś
nieopacznie pocałował. Śliska miłość – nikt o takiej nie marzy. Śmiech na sali.
Teraz to wiadomo, maksymalnie pięćdziesiąt osób, ale w starej rzeczywistości
nie było ograniczeń. Jak widać, czasami okoliczności sprzyjają, tym którzy
lubią „palnąć” klasyczną głupotę. Wspomnieć należy również tak zwany śmiech
półgębkiem. Jeśli człowiek nie ma problemów neurologicznych, to możemy
stwierdzić, że mamy do czynienia z typem chwiejnym i niezdecydowanym, co do
swojej reakcji. Często nim ona nastąpi, to i tak nikt jej nie widzi, bo czas
przecież płynie sobie niezależnie.
Na deser zostawiłem sobie subtelny, albo raczej szelmowski
śmiech. Myślę, że jest on najbardziej ciekawy. Jeśli występuje u
facetów, to nie ma specjalnie o czym pisać. Wiadomo, że taki gość chce cię
wykorzystać, oszukać, zlekceważyć, czyli ogólnie ma cię za tak zwanego
cieniasa. Co innego kobiety. Tutaj szelmowski śmiech to istna poezja dla
męskich oczu. To jak akumulator ładujący wyobraźnię. Ja nawet pisząc to, to
widzę, te pagórki leśne, te łąki zielone „szeroko nad błękitnym niebem
rozciągnione”, te pola malowane w cudowne kolory, te ruczaje, gaje, ptaki i
krzaki. W takim uśmiechu się wszystko zmieści. Jedyny problem, żebyśmy tam
kiedykolwiek byli. Wtedy moglibyśmy poznać szczery śmiech szczęścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz