środa, 20 maja 2020

Jeden, dwa, trzy, cztery – niepotrzebne skreślić


     W życiu bywa tak, że z pozoru oczywiste rzeczy, stają się nie wiedzieć dlaczego nieoczywiste. Nagle ludzie odkryli, że państwowe media, to media rządowe i rząd w nich rządzi, tak jak chce i tak jak umie albo nie umie. Eureka! Banalna to prawda, że każdy kto uważa, że takie media muszą istnieć, godzi się na to, że z każdą kolejną władzą będą tam przychodzić swoi ludzie, którzy mają swoich ludzi, którzy też mają swoich ludzi i tak dalej. A że raz te zmiany podobają się establishmentowi, a innym razem nie, to nie ma żadnego znaczenia, skoro zgodziliśmy się na takie reguły. A po co (bo komu to już wiemy), takie media są w ogóle  potrzebne? Czy jesteśmy, aż tak bogaci, że stać nas na taki luksus? Wielu bogatszych na świecie na to nie stać i dzięki temu nie czują się mniej poinformowani, ani nie zajmują się tym kogo włada lubi, czy nie lubi. Kogo to obchodzi?

     Lament się straszny zrobił, bo w radiowej trójce  na liście, która była, a już jej nie ma, pojawiła się piosenka, gdzie głównym i negatywnym bohaterem był Naczelnik Prezes. Dyżurni wazeliniarze zadziałali od razu, w przekonaniu, iż wykonują ważną i niezbędną misję. Zamiast misji, wyszła jednak dymisja dziennikarzy tam pracujących od lat, czyli tych co od niejednej władzy chleb jedli. Przestało smakować?! A może nastąpił nieoczekiwany przeze mnie renesans godności i honoru?! Jeśli to drugie, to uważam, że warto było. Posunę się nawet do tego, że ludzi mających władzę w tym radiu, powinniśmy hołubić i nagrodzić awansem. Ileż to jeszcze mamy państwowych instytucji, gdzie przydałoby się reaktywować godność i honor.

     Jak wielu z nas, ja również wychowałem się na trójkowej muzyce. Były to czasy, gdzie nie było wyboru, prawa autorskie nie sięgały granic absurdu, a PRL-owska władza traktowała to akurat radio, jako rodzaj wentylu, żeby dało się żyć w tamtej absurdalnej rzeczywistości. Słuchałem trójki, ale już nie słucham i to nie od paru dni, lecz od grubo ponad dwudziestu lat. Wtedy to pojawiła się audycja, która nazywała się radio Brum. Z założenia miała to być audycja muzyczna, czyli coś dla mnie. Jednakże z czasem zrobiła się polityczna, jawnie antykościelna i za sprawą niektórych prowadzących zwyczajnie chamska. Miałem nadzieję, że to tylko chwilowa odchyłka, lecz wiadomo, jak jest z nadzieją. Cóż mogłem zrobić? Jedyną słuszną i możliwą rzecz, czyli przestać tego słuchać. Akurat pojawiło się pierwsze prywatne radio, więc skorzystałem z okazji. Nawet jeśli nie wszystko w nowym radiu mi się nie podobało, to jednak rekompensatą było to, że nie jest to robione z pieniędzy podatników. Duży plus. Nie pamiętam, żeby wtedy ktoś protestował i o takowym nie słyszałem. Nigdy już tam nie wróciłem i nic z tego powodu się nie stało, czyli można. To tak gwoli tego, jakby ktoś nie wiedział co ma teraz zrobić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...