W życiu bywa tak, że z pozoru oczywiste rzeczy, stają się nie
wiedzieć dlaczego nieoczywiste. Nagle ludzie odkryli, że państwowe media, to
media rządowe i rząd w nich rządzi, tak jak chce i tak jak umie albo nie umie.
Eureka! Banalna to prawda, że każdy kto uważa, że takie media muszą istnieć,
godzi się na to, że z każdą kolejną władzą będą tam przychodzić swoi ludzie,
którzy mają swoich ludzi, którzy też mają swoich ludzi i tak dalej. A że raz te
zmiany podobają się establishmentowi, a innym razem nie, to nie ma żadnego
znaczenia, skoro zgodziliśmy się na takie reguły. A po co (bo komu to już
wiemy), takie media są w ogóle potrzebne?
Czy jesteśmy, aż tak bogaci, że stać nas na taki luksus? Wielu bogatszych na
świecie na to nie stać i dzięki temu nie czują się mniej poinformowani, ani nie
zajmują się tym kogo włada lubi, czy nie lubi. Kogo to obchodzi?
Lament się
straszny zrobił, bo w radiowej trójce na
liście, która była, a już jej nie ma, pojawiła się piosenka, gdzie głównym i
negatywnym bohaterem był Naczelnik Prezes. Dyżurni wazeliniarze zadziałali od
razu, w przekonaniu, iż wykonują ważną i niezbędną misję. Zamiast misji, wyszła
jednak dymisja dziennikarzy tam pracujących od lat, czyli tych co od niejednej władzy
chleb jedli. Przestało smakować?! A może nastąpił nieoczekiwany przeze mnie
renesans godności i honoru?! Jeśli to drugie, to uważam, że warto było. Posunę
się nawet do tego, że ludzi mających władzę w tym radiu, powinniśmy hołubić i
nagrodzić awansem. Ileż to jeszcze mamy państwowych instytucji, gdzie przydałoby
się reaktywować godność i honor.
Jak wielu z nas,
ja również wychowałem się na trójkowej muzyce. Były to czasy, gdzie nie było
wyboru, prawa autorskie nie sięgały granic absurdu, a PRL-owska władza
traktowała to akurat radio, jako rodzaj wentylu, żeby dało się żyć w tamtej
absurdalnej rzeczywistości. Słuchałem trójki, ale już nie słucham i to nie od
paru dni, lecz od grubo ponad dwudziestu lat. Wtedy to pojawiła się audycja,
która nazywała się radio Brum. Z założenia miała to być audycja muzyczna, czyli
coś dla mnie. Jednakże z czasem zrobiła się polityczna, jawnie antykościelna i
za sprawą niektórych prowadzących zwyczajnie chamska. Miałem nadzieję, że to
tylko chwilowa odchyłka, lecz wiadomo, jak jest z nadzieją. Cóż mogłem zrobić?
Jedyną słuszną i możliwą rzecz, czyli przestać tego słuchać. Akurat pojawiło
się pierwsze prywatne radio, więc skorzystałem z okazji. Nawet jeśli nie
wszystko w nowym radiu mi się nie podobało, to jednak rekompensatą było to, że
nie jest to robione z pieniędzy podatników. Duży plus. Nie pamiętam, żeby wtedy
ktoś protestował i o takowym nie słyszałem. Nigdy już tam nie wróciłem i nic z
tego powodu się nie stało, czyli można. To tak gwoli tego, jakby ktoś nie
wiedział co ma teraz zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz