Historia odeszła do historii i nie zamierza wrócić. W sumie
jeszcze całkiem niedawno walczyliśmy o wolność „waszą i naszą”, co częstą
kończyło się tylko „waszą”, ale walczyliśmy. Nasze jestestwo to zwycięstwa i
porażki, to powstania i szalone zrywy, to bunt, i radzenie sobie z okupacją.
Nawet w PRL-u, gdy komitet centralny ponosiło za bardzo, to natrafiał na
zdecydowany opór. To byliśmy my, twardy i honorowy naród. Byliśmy? Nie należy
jednak zapominać o tym, że przez te wszystkie wieki czuwała nad nami także opatrzność,
jak chcą jedni lub Bóg, jak uważają drudzy.
A gdyby tak
opatrzność przyszła dzisiaj do takiego statystycznego Kowalskiego czy Nowaka i
przemówiła do niego:
- Czy zgodzisz się zasłonić swoją twarz i unikać ludzi?
- A czy będę potem mógł pojechać na wczasy?
- Czy zgodzisz się spędzać święta bez swojej rodziny?
- Dobrze, ale czy będę mógł pojechać na wczasy?
- Zgodzisz się także na zamknięcie twojej firmy i nie
będziesz mógł zarabiać?
- Dobrze, ale czy będę mógł pojechać na wczasy?
- No i zgodzisz się na nowe podatki, opłaty i inne daniny?
- Dobrze, ale czy będę mógł pojechać na wczasy?
- I jeszcze zgodzisz się, żeby inne kraje też na ciebie
nakładały podatki?
- Dobrze, ale czy będę mógł pojechać na wczasy?
- A na udział w wielkim eksperymencie i przyjmiesz preparat
medyczny?
- Dobrze, ale czy będę mógł pojechać na wczasy?
- I ostatnie pytanie. Czy zgodzisz się na paszport, który
będzie cię uprawniał do życia poza domem tylko z tymi, którzy też się zgodzą?
- Dobrze, ale czy będę mógł pojechać na wczasy?
W tym momencie
większość ludzi by się na takiego gościa zwyczajnie wkur…., a może i rękoczyny
też by nie były wykluczone. Mam jednak nadzieję, że ta nasza opatrzność jest
jednak oazą spokoju, korzystającą z doświadczeń wielu stuleci i jak zawsze nas
nie opuści.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz