niedziela, 28 maja 2023

Dzienniczek onucy

 

Dzień pierwszy


Nie wrzuciłem dzisiaj pieniążka dziewczynce w niebiesko-żółtej chuście na ramionach, kiedy przechodziłem przez rynek. Czuję się okropnie, jak mogłem się tak zachować. I jeszcze te dręczące myśli, że przez to umierający Putin się ucieszy i będzie żył dłużej. Muszę coś zrobić ze sobą!


Dzień drugi


Dzisiaj widziałem wesoło bawiących się młodych Ukraińców w restauracji. Przyznam się wam, że odruchowo odezwało się we mnie oburzenie, że jak to… Na swoje usprawiedliwienie powiem, że od razu skarciłem się w myślach. Przecież to mogły być tylko pozory, a w rzeczywistości maja taki wyraz twarzy, a w lokalu się znaleźli, aby omówić, jakąś ważną sprawę i jutro pojadą do Bachmutu. Wstyd mi, że jestem tak nie czułą osobą. Naprawdę muszę się zmienić.


Dzień trzeci


Kiedy przechodziłem przez ulicę, zobaczyłem, jak policja zatrzymuje pijanego kierowcę. Rejestracja nie była polska. Zaczynała się od liter BC. Wtedy uświadomiłem sobie, że to biedny obcokrajowiec i powinienem mu pomóc. Może podejść do policjantów i przekonać ich, aby odstąpili od czynności. Skąd on ma wiedzieć, że u nas nie wolno jeździć po alkoholu. Pewnie biedny przestraszył się wybuchu i w panice wsiadł w samochód i w strachu jechał przed siebie. Niestety nie zrobiłem nic. Mam żal do siebie.



Dzień czwarty


Dzisiaj przeczytałem, że ze szpitali zabrano dwadzieścia cztery karetki i przekazano na Ukrainę, bo prosiła. Prosiła wszystkich, a tylko my oddaliśmy. W złości pomyślałem, że tak nie powinno być, że przez to może karetka do mnie nie dojechać, gdybym miał wypadek i zaraz pożałowałem tej myśli. W końcu my możemy jeździć wolniej albo wcale i nie będzie wypadków, a tam są potrzebne. Jak ja mogę tak brzydko myśleć!


Dzień piąty


Słuchałem wystąpienia prezydenta. Wyłączyłem po pierwszej Ukrainie, więc nie wiem ile ich było. Długo nie czekałem na refleksję, co zrobiłem. Przecież ja powinienem być taki, jak on. Mieć tyle empatii dla ludzi w potrzebie. To on oddaje wszystko, co prawda nie swoje, a nasze, ale to bardzo dobrze, bo naszego jest więcej, więc i pomoc jest bardziej skuteczna. Moja nienawiść do siebie ciągle rośnie. Powinienem już coś z tym zrobić.


Dzień szósty


Znowu spotkałem patrol policji. Zatrzymali jakiś chłopaków i dziewczyny mówiące po rosyjsku. Kazali im opróżnić kieszenie, w których mieli woreczki strunowe z czymś takim brązowym, a inne z białym proszkiem. Szybko się domyśliłem, że to była herbata i sól. Wiadomo, że gdy szybko się ucieka, to bierze się najpotrzebniejsze rzeczy, więc wzięli. Miałem podejść i się odezwać, ale jak to ja, tak długo zbierałem się, że zapakowali ich do radiowozu i powieźli. Znowu nic nie zrobiłem. Straszna menda i pierdoła ze mnie.


Dzień siódmy


Dzisiaj zostałem wyciągnięty na zakupy, jako siła nośna. Moją uwagę zwróciła duża ilość tanich artykułów z Ukrainy. Od razu odezwała się moja natura. Bo, jak to tak? Ludzie uciekają, w telewizji bomby lecą, a ci sobie produkują i sprzedają. Szybko jednak zmieniłem myślenie, w końcu od paru dni pracuję nad sobą. Oni specjalnie tam zostali, aby produkować i sprzedawać. Robią to dla nas, żebyśmy mogli te tanie towary kupować i im wysyłać w ramach pomocy, a im to wszystko tańsze, tym bardziej możemy pomóc. Ta myśl potwierdziła się zaraz po minięciu kasy, gdy zobaczyłem wielkie kosze na przekazane towary w ramach pomocy.


Dzień ósmy


Mam już dość siebie. Tak dalej być nie może. Postanowiłem więc oczyścić swój umysł, aby mogła we mnie nastąpić prawdziwa zmiana. Poszedłem do spowiedzi. Dumny, wyznałem to wszystko po kolei, jak to na spowiedzi, a ksiądz do mnie: Dobrze synu, a teraz wyznaj swoje grzechy. Cholera! Ksiądz też onuca. Już nie ma dla mnie nadziei, jestem stracony. Wróciłem do domu i w złości wyrwałem z klawiatury enter i spację. Dalej nie piszę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...