Po wypowiedzi ambasadora Ukrainy w Polsce, już nikt nie powinien mieć wątpliwości, że za naszą wschodnią granicą mamy dwa wrogie nam państwa. Rosję, zawsze nam wrogą, którą nie wiem w jakim celu, staramy się jeszcze bardziej rozdrażniać, wykonując często dziwne gesty, tak naprawdę bez znaczenia, a jednak je robimy, niszcząc być może resztki sympatii, które gdzieś tam jeszcze mogły się tlić. No i Ukrainę, która już nie musi ukrywać swojej prawdziwej twarzy, wiedząc, że dostała od nas wszystko co chciała, to i miłość do Polski uleciała. Dzisiaj już tylko bardzo naiwni wierzą, że tak nie jest.
Obydwa te kraje są niestety, znacznie lepiej uzbrojone od nas i zaprawione w prawdziwym boju na śmierć i życie. Co w tej sytuacji mamy my? My mamy propagandę o bratnim narodzie i bliskim zwycięstwie, tegoż narodu. W tym momencie przypomina się moja młodość, kiedy codziennie i przy każdej okazji wysłuchiwałem pogadanek o bratnim narodzie i dozgonnej przyjaźni. Jedyne co różniło przeszłe czasy z dzisiejszymi, to że wtedy nikt, nawet przez chwilę, nie wierzył w tą przyjaźń. A zawsze się wydawało, że kolejne pokolenia muszą być mądrzejsze od swoich poprzedników.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie dotyczy to tak zwanych zwykłych ludzi, ale również, czy przede wszystkim rządzących elit, które poczynając od samej góry, podróżują po świecie, aby rozmawiać o bezpieczeństwie… Ukrainy! Chyba bardzo uwierzyli w artykuł 5 NATO. A wystarczy sobie tylko zadać pytanie: Jak będzie działał ten artykuł w odniesieniu to takich krajów, jak chociażby Rosja, czy Chiny?
Tradycją jest, że bardzo nie lubimy się uczyć, szczególnie na swoich błędach. To nie pierwszy raz, kiedy uczestniczymy w nie swojej wojnie. Był Irak, był Afganistan, za każdym razem miał to być nasz świetny interes. Teraz też ma tak być. I niestety będzie… tak samo. Różnica jest tylko taka, że cena, jaką zapłacimy będzie znacznie większa, a płacić na pewno nie będą ci, którzy dzisiaj tak lekką ręką wydają nasze pieniądze. Cóż! W tej sytuacji pilnujmy swojej gotówki, to wydaje się jedyny sposób na przetrwanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz