Nikt nie jest winny, może poza mną i tobą, wszystkiemu złu, które wokół jest. Ci co poprzednio rządzili nie odczuwają winy za to co było, a ci aktualni nie mają sobie nic do zarzucenia za stan obecny. Porażająca lekkość bytu, jeśli jej nie masz, to masz pecha, bo odczuwasz rzeczywistość, na którą nie masz wpływu.
Za pandemię, szprycowanie i zmarnowanie miliardów złotych, kto jest winny? Ty bo stałeś w deszczu po testy i „szczepionki”, zamaskowany, jak przestępca i ja, bo nie zdołałem wystarczającej ilości ludzi przekonać do racjonalnego zachowania.
Za rozbrojenie kraju i przyjęcie milionów miłośników Bandery, kto jest winny? Ty, bo przyjąłeś ich pod swój dach i wyciągałeś swoje złotówki, żeby złagodzić ich „traumę” i ja, bo omijałem wariatów nazywających ruskie pierogi – ukraińskimi i wszystkich nawiedzonych wieszających żółto niebieskie flagi, a żadnej nie ściągnąłem.
Za zielony ład, imigrantów i dziesiątki debilnych pomysłów płynących z Brukseli, kto jest winny? Ty, bo wybrałeś takich pożytecznych idiotów, którymi steruje europejska biurokracja, oddając na nich głos albo nie ruszyłeś się wcale, przez co umożliwiłeś dokładnie taki wybór i ja, bo uwierzyłem, że może u nas wciąż kochają komunę, ale nie sądziłem, iż tak bardzo.
Podsumowując powyższe, to rachunek jest bardzo prosty. Jedynym winnym jestem ja. Jestem winny temu, że nie wziąłem taczki i nie pojechałem do Warszawy, albo nawet do Brukseli, zachęcając tym gestem innych do naśladownictwa, bo przecież jedna taczka nie wystarczy. Biję się w piersi i przepraszam! Chociaż może...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz