Jakiś czas temu premier zapowiedział, że będziemy robić w 2040 roku igrzyska. To chyba jego jedyny dalekosiężny plan, jaki znam. Chociaż tego pomysłu nikt poważny, nie traktuje na serio, jednakże na niektórych, (a jest ich sporo, wciąż około trzydzieści procent), to działa do tego stopnia, że pierwsze konkurencje, na razie w krajowej obsadzie, już się odbywają. Z jego punktu widzenia, to bardzo dobra koncepcja, gdyż rządzenie krajem, zdecydowanie mu nie wychodzi, a ludzi trzeba czymś zająć, żeby za dużo nie myśleli i nie zadawali niewygodnych pytań.
O Collegium kolegów mówiono już od dawna i temat mógł, i powinien być załatwiony przez właściwego ministra już za poprzedniej władzy. Nie zrobiono tego wtedy i nie zostanie zrobione nic za obecnej władzy, a powód bezczynności jest bardzo prosty. W tym „naukowym” procederze uczestniczyli zarówno wybrańcy PiS-u, jak i Platformy Obywatelskiej. Jest to kolejny dowód na to, że kreowane jako dwie największe siły polityczne w kraju partie, są do siebie bardzo podobne. Takie partyjniaki, bliźniaki.
Gdyby prezydenta Wrocławia zatrzymano za poprzedniej władzy, wiadomo by było, że to sprawa polityczna i oczywiście brak praworządności. Jednakże nastąpiło to za uśmiechniętej koalicji i tu pojawił się szok oraz konsternacja na wielu znanych twarzach. Wyjątkowo szybko zaczęło też ubywać znajomych prezydentowi z zarzutami korupcyjnymi. Standardem jest, że w takich sytuacjach oskarżony nie poczuwa się do żadnej winy i będzie pracował dla „dobra” miasta.
I jeszcze taka ciekawostka, że po ukazaniu się informacji o zatrzymaniu prezydenta Wrocławia, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z oficjalnych stron naszych parlamentarzystów zniknęły informacje o ukończeniu przez nich Collegium kolegów i nie zapominajmy, także koleżanek. A przecież dla szukających prawdy nie jest trudno sprawdzić, tychże ludzi media społecznościowe (większość jest tam bardzo aktywna) i patrząc po datach stwierdzić, że byli oni w czasie zajęć uczelnianych wszędzie, tylko nie na uczelni. A dyplom jest.
Wielu się też zastanawia, co oznacza cała ta sytuacja z zatrzymaniem. Otóż! To jest prosta informacja od premiera do tych wszystkich, którzy wpadliby na pomysł wybicia się na niepodległość, lub na zwykły przypływ szczerości, a brzmi ona mniej więcej tak: „Słuchajcie kolego/koleżanko my tu mamy wasz dyplom, więc wiecie i rozumiecie”. Niech żyje nauka!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz