wtorek, 21 stycznia 2025

Można być prezydentem swojego kraju…

 

Można być prezydentem swojego kraju, uważając, że jest on jedyny i najważniejszy, można mówić, że ludzie w tym kraju są wyjątkowi, można przywrócić wartości, na których został zbudowany, można służyć swojemu krajowi. Można w ciągu jednego dnia porzucić wszystkie lewackie szaleństwa. To wszystko można... tyle że w Ameryce.


Wysłuchałem przemówienia inauguracyjnego Donalda Trumpa, z dużym uczuciem zazdrości, tym większym, że przez ostatnie lata nad Wisłą we wszystkich przemówieniach z okazji naszych świąt i uroczystości można było tylko słyszeć Ukraina, Ukrainie, Ukrainy.


Cóż! Ameryka, to Ameryka. Dla nas z tego powodu, wcale nie musi być lepiej, aczkolwiek echo tych zmian dotarło do nas już wcześniej. Otóż! Przyjechał do Warszawy pan, a dokładnie pan Dej. Postanowił odwiedzić swoje sługi Andrzeja, Donalda i z nadzieją.. przyszłego sługę Rafała. Myślisz sobie, gość z zagranicy przyjeżdża, to pewnie podarki przywozi. Nic z tego, akurat ten gość to podarki zbiera i nie to żeby ich oczekiwał. On ich żąda. W końcu jest panem, więc ma prawo, tym bardziej, że w Ameryce źródło mu szybko wysycha, a na świecie jest jeszcze sporo fajnych nieruchomości do kupienia. „Nasz” Donald się podobno nie opierał i wysupłał pieniądze podatników (kiedyś się dowiemy jakie), jednakże przy apetycie pan Dej, to każde są małe.


Ktoś może pomyśleć, że jestem złośliwy (to prawda) i dlatego tak piszę, jednakże fakty nie mogą być złośliwe, a fakty są takie, że „nasz” urzędujący prezydent nie wybrał się na inaugurację do Stanów, tylko udał się do globalistów w Davos, żebrać o kasę dla swego pana. I już pierwszego dnia był w Domu Ukrainy. Pewnie krzyczał tam slava i śpiewał kalinę, bo przecież historię on bardzo dobrze zna.


To wszystko dzieje się w myśl stale obecnej doktryny, do której przekonano Polaków, że jak nie zapłacimy, to tutaj przyjdą ruskie. Jakoś ciężko zauważyć, żeby ochoczo już przebierali nogami, na taką wycieczkę. Przecież oni już tu byli parę wieków temu, a także za PRL-u i niespecjalnie im się to podobało. A nawet gdybym się mylił i Rosjanie chcieli do Polski wkroczyć, to warto pamiętać, że ich celem zawsze było podbicie naszego kraju, natomiast Ukraińcy niezmiennie pragną nas wyrżnąć. Co więc Ty byś wybrał? Bo nasze elity już wybrały za Ciebie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A jednak piąta kolumna

  Od dawna wielu, niewielu mówiło o pi ą tej kolumnie w polskim rządzie i nie tylko w rządzie. Temat ten był bardzo poboczny i zdecydow...