Jesteśmy w czasie, kiedy wiele osób planuje swoją przyszłość, składając papiery na uczelnię. Nie jest to łatwa sprawa, bo trzeba wybrać kierunek, który będzie dawał profity, po jej skończeniu. Chociaż najłatwiej byłoby wybrać ten dział nauki, dzięki któremu będziemy mogli robić to co lubimy, ale nie oszukujmy się, łatwiej trafić szóstkę w totka, niż pracę naszego życia. Większości to się nie uda, dlatego w tym momencie należy wykazać się rozsądkiem i skierować swoje kroki na kierunek, który chociaż uchroni nas przed całkowitym zmarnowaniem tych kilku lat życia.
Ponieważ nasze władze już od wielu, wielu lat, postawiły na ilość, a nie na jakość kształcenia, to ogromna rzesza młodych ludzi zdobędzie dyplomy, które umożliwią im pracę w przysłowiowym Mc Dnaldzie, czy innej Żabce i wielu nawet za to zapłaci własnymi pieniędzmi. Przykre, chociaż prawdziwe.
Możemy się jednak pocieszyć tym, że nie tylko my tak mamy. Trend w Europie jest taki, aby wszystko co było i jest sensowne, przegonić stąd i to się udaje. Kolorowe łady nie pozostawiają złudzeń. Tylko wariat z wielkimi pieniędzmi może inwestować w produkcję na naszym kontynencie. Tylko, że takich wariatów nie ma. Doszło nawet do tego, że rolnicy hiszpańscy, postanowili swoje gospodarstwa przenieść do Ameryki Południowej i tam produkując, będą karmić - już legalnymi pestycydami - Europę.
Tym to właśnie sposobem powstanie największy skansen na świecie. I tu właśnie pojawia się „nowy”, bardzo przyszłościowy i myślę, że również dochodowy zawód, czyli bileter. Kto pierwszy zdobędzie licencję biletera europejskiego, będzie naprawdę wygrany. Oprócz licencji zwykłego biletera, będzie też licencja premium, uprawniająca do produkcji biletów. Taki wyższy level, po stażu zwykłego biletera.
Warto już dziś zastanowić się, które uczelnie otworzą kierunek licencjata biletowego. Logicznie byłoby postawić na Akademie Ekonomiczne, ale może to być też Politechnika, która ostatnio otwiera wszystkie możliwe kierunki, łącznie z medycyną.
Tu warto zapytać: Komu to wszystko ma służyć? Otóż! Chińczykom, Hindusom, Amerykanom i wszystkim innym, którzy będą chcieli zobaczyć na własne oczy, do czego głupota ludzka jest w stanie doprowadzić. Będą przyjeżdżać i oglądać, co zostało ze świetności dawnych europejskich marek, które przez wieki dominowały. I jeszcze będzie dodatkowa atrakcja, stworzona przez znaną już europejską politykę emigracyjną, czyli możliwość oglądania dzikiego człowieka w zurbanizowanym środowisku. Zwiedzanie Windsoru, Luwru, czy nawet naszych Łazienek Królewskich, będzie wzbudzać niespotykane dotąd emocje, za które turyści chętnie zapłacą.
Warto się więc dobrze kształcić, bo każdy sprzedany bilet, może być naszym biletem do szczęścia. Szczęścia, dzięki któremu nasz dom, nie będzie skansenem dobrych wspomnień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz