Wojna nie jest wieczna, każda musi się kiedyś skończyć. Zakończenia bywają różne. Jeśli któraś ze stron nie uzna swojej porażki i nie wywiesi białej flagi, to następują rokowania, które mają określić warunki pokoju. W tych rozmowach zwykle udział biorą strony konfliktu, a warunki dyktuje ten, kto aktualnie wygrywa.
Nie powinien więc budzić zdziwienia fakt, iż to Stany Zjednoczone negocjują warunki pokoju z Rosją, w sprawie wojny, którą toczą na terytorium Ukrainy. Właśnie powstał kolejny plan na zakończenie tego konfliktu. I niezależnie, czy ten plan doprowadzi do jakiegoś rozwiązania, czy nie, to jak zawsze w takich razach bywa, natychmiast ożywia się europejska koalicja chętnych podżegaczy wojennych. Jak to tak zawrzeć pokój? Tak bez nas? To nie do pomyślenia! Musimy coś zrobić, aby walka trwała do ostatniego żywego Ukraińca na froncie. Przecież wojna, to wielkie pieniądze z pożyczek, funduszy i wielu innych źródeł, które przechodzą przez te europejskie ręce, na które nikt nie patrzy. Tej dobroczynności nie można ot tak porzucić i zwyczajnie zakończyć, bo jeszcze ktoś wpadłby na pomysł, aby przeprowadzić audyt.
Dla nas sytuacja jest o tyle ciekawa, że mamy już ostateczny dowód na to, że naszego premiera w Europie, nikt nie ogra. To jest niepodważalny fakt, a nie ogra go dla tego, że nikt go do tej gry nie zaprosi. Cóż! Kolejny mitoman zmierzył się z rzeczywistością, byłoby to nawet zabawne, gdyby nie to, że tak naprawdę to lekceważeni jesteśmy my wszyscy i to nie on, a właśnie my będziemy za to płacić. Kolejny rachunek, ale co tam, ważne żebyśmy stali po stronie Ukrainy, bez żadnego „ale”, jak ogłosił premier w swoim piątym przykazaniu dla nas. I nie ma znaczenia, czy oni znowu nam coś podpalą, albo wysadzą. Mamy ich kochać i nie marudzić. Najwyżej w odwecie minister Sikorski zamknie kolejny konsulat rosyjski, a nie czekaj… Nie mamy już rosyjskich konsulatów. Coś tam wymyśli, aby zabolało naszego odwiecznego wroga.
Przy okazji, to ciekawe, czy kiedykolwiek do świadomości przebije się fakt, że my na wschodzie mamy tak naprawdę dwóch wrogów. Rosji nigdy nie pokonamy, nie ma na to żadnych szans, ale Ukrainę…
Podsumowując to aktualnie jeszcze jest czas wojny, pokój już czeka za progiem, a my? My czekamy, aż wpuszczą nas do przedpokoju. Oczywiście z walizką pieniędzy, bo ktoś za to wszystko musi zapłacić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz