Z niebywałą energią poprzedni rząd zabrał się za rozdawanie pieniędzy i wszelkiego możliwego sprzętu wojskowego na Ukrainę. Po zmianie władzy ten dziwny entuzjazm wcale nie minął i rzekłbym, że właśnie tylko tutaj sprawdziło się hasło uśmiechniętej koalicji „robimy, nie gadamy”. Jedni i drudzy twierdzą, że to jest ich wojna i na tej wojnie Ukraińcy nas bronią, więc oni muszą. Myślę, że może to być prawdą, że bronią, ale nie nas, lecz ich, być może przed ujawnieniem jakiś kompromatów, bo nie ma innego logicznego wyjaśnienia takiej postawy.
Po czasie się jednak zorientowali, że ta nasza rzekoma trzecia armia NATO jest właściwie rozbrojona i na gwałt trzeba robić zakupy, aby uzupełnić brakujący sprzęt. Jak to w takim chaosie bywa kupuje się dużo i to dużych rzeczy, gdyż to się bardzo dobrze medialnie sprzedaje. Jak władza powie, że kupiła kilkaset czołgów, czy dziesiątki samolotów, to ludzie, którzy tylko słuchają meinstreamu i czytają wyłącznie nagłówki artykułów, nabierają poczucia bezpieczeństwa. Tak to już jest, bo gdyby usłyszeli o zakupie stu tysięcy par butów wojskowych i tyleż mundurów, to na nikim to by nie wywarło żadnego wrażenia. Dlatego podstawowe rzeczy żołnierze muszą kupować sobie sami. Taka to potęga.
A jak się kupuje dużo drogich rzeczy to potrzebne są bardzo duże pieniądze, których nie mamy, ponieważ tak dobrze gospodarujemy. W związku z tym najprostszym pomysłem jest nas zadłużyć na pokolenia. Podpisz, podpisz, podpisz, co ci szkodzi – mówią uśmiechnięci do prezydenta. Jemu być może nic, ale nam i tym co przyjdą po nas, może to zaszkodzić bardzo. To są długie lata, a my przecież nie jesteśmy w stanie przewidzieć sytuacji nawet na tydzień naprzód.
Doświadczenia Iranu w obecnej wojnie wyraźnie pokazują, że liczenie wyłącznie na siebie jest najlepszym pomysłem. Wieloletnia blokada tego kraju spowodowała efekt odwrotny od zamierzonego. Kraj ten został zmuszony postawić na swój przemysł zbrojeniowy za swoje pieniądze i dobrze na tym wyszedł. Wielka amerykańska potęga nasłana na ten kraj przez naród wybrany boi się tam postawić chociażby jednej stopy.
Z tej wojny jest jeszcze jedna dobra lekcja dla nas. Otóż! Wszystkie kraje w regionie, które postawiły na przyjaźń z wielkim bratem i zgodziły się na amerykańskie bazy wojskowe, żyły w przekonaniu, że obecność wojsk USA na ich terenie, to najlepsza gwarancja bezpieczeństwa. Rzeczywistość okazała się, w zasadzie łatwa do przewidzenia, to jest właśnie idealny cel do ataku. Stany Zjednoczone tak naprawdę zawsze będą bronić tylko jednego kraju. Jakiego? To bardzo trudna zagadka.
Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, to my z naszych pieniędzy utrzymujemy nad Wisłą taką właśnie bazę. I powiem więcej, wszystkie rządy opierają na tym fakcie nasze bezpieczeństwo. Nie wiem czy to mądre jest wyznaczyć i płacić za cel ewentualnego ataku rakietowego?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz